Chciałem typowi odpisać, że doceniam nietuzinkowe baity ale mnie bloknął urażony personalnie opinią o PRODUKCIE z którego grafikę ma w tle :C
Ten portal jest darmowy
Ale to nie kwestia gustu, bo ten V Rael łaził pod moimi i robił wręcz spam pierdoląc kocopoły o grze, w którą definitywnie nie grał. Jak chociażby dyskredytacja wysokiej pozycji Dextera, choć jest ona potwierdzona zarówno w narracji, jak i w metainformacjach od twórców, czy stwierdzenie, że Peralezowie bezpośrednio zgłosili się do V, choć Judy wprost w dialogu mówi, że pani Peralez odezwała się do niej a ta skierowała ją do V. Więc nie, to nie kwestia gustu, a zwykłej głupoty, ludzie wielbią grę po niebiosa, a się okazuje, że przeczytanie kilku linijek dialogu jest dls nich zbyt dużym wyzwaniem.
Zagrajcie kuźwa w grę. Cały wątek Peralezów zaczął się od tego, że chcieli pomoc od Judy, a ta ich odesłała do V, po znajomości. A kończy się zaś na tym, że V nie jest w stanie Peralezom pomóc, bo w ich sprawę zamieszane są grube ryby na poziomie pierwszej ligi. Dosłownie jako argument uszykowaliście sobie akurat tę linię wątków, która ze wszystkich dostępnych w grze najbardziej pokazuje, że V jest mid-tierem.
Replying to @MultiKamn
Po skończeniu ścieżki questów u każdego fixera dostajemy info o awansie do „pierwszej ligi”. Do tego Mr. Hands to ewidentnie topka fixerów i robi dla nas wyjątek pozwalając spotykać się osobiście. Wątek Peralezów, którzy chcą byśmy dla nich prowadzili tak delikatne śledztwo też pokazuje, że w ciągu gry przestajemy być traktowani jak „ten amator co zjebał napad”. Jasne kropką nad i są zakończenia gry, ale gra w trakcie jej trwania jasno sugeruje nam, że jedziemy od zero do bohatera by na końcu zwieńczyć to byciem najlepszym.
Właśnie dlatego za legendę uznajemy V czyli człowieka który: Współpracował z Prezydent USA, przebił się przez blackwall, skradł relik i doświadczył morderstwa Saburo Arasaki, porwał Hanako i zabił Kurta Hansena oraz Adama Smashera. Trochę więcej niż strzelanie do Maelstormu
Replying to @MultiKamn
Ale zdajesz sobie sprawę, że każda legenda NC kiedyś zaczynała od zera i musiała zapracować na swoją pozycję? Najzabawniejsze jest to, że o dokonaniach większości z nich wiemy niewiele, a w przypadku V na własne oczy obserwujemy całą drogę od małego merca do legendy NC.
Replying to @MultiKamn
korposi do dogtown wstępu nie mają.
ktoś tu nie grałem w grę
Replying to @MultiKamn
średnia półka jest wtedy kiedy pociągasz za sznurki na scenie politycznej w dogtown o algo
tfw mamy listopad 2026 a typy dalej nieironicznie myślą, że @MultiKamn to kiszak
Replying to @MultiKamn @mlodysmiec
Mr Hands mid ale Dex to według ciebie legenda? Albo baitujesz ale nie grałeś w Cyberpunka
Dexter jest nazwany legendą przez Jackiego i przez Victora, ma wstęp do klubu dla ludzi z pierwszej ligi i może tam sobie wpuszczać kogo chce, ma wstęp też tam do osobnego pokoju, stać go na wynajęcie drogiego pakietu Delamaina, Redzi nazywają go jednym z największych Fixerów.
Tymczasem tej jeden typ, który nigdy nie grał w grę stwierdza, że Dex nie był legendą.
Replying to @MultiKamn
W sprawie włamania Peralezowie odzywają się bezpośrednio do V. Nikt nie jest w stanie pomóc. Mr Blue Eyes to za duży kaliber. A właśnie. W konkretnym endingu Mr Blue Eyes daje V zlecenie. Ta gruba ryba
Replying to @MultiKamn
trolujesz? znaczenie ma to, od kogo i jakie zlecenia przyjmujesz, nie to z jakich pobudek je dostajesz. na przestrzeni rozgrywki, a szczegolnie w phantom liberty v staje sie topowym najemnikiem uwiklanym w sprawy wagi panstwowej. negujesz to wymyslajac jakies arbitralne kryteria.
Replying to @MultiKamn
The sun ending tho is literally V becoming the big dawg in all the city
Replying to @MultiKamn
no a czym innym jest cyberpsychoza, jak nie „uwaleniem sie na leb” przez wszczepy? also rogue moze i dawala zlecenia przez silverhanda, ale jednak je dawala xd a v je wykonywal. mr hands jest taki sam jak wakako? wakako tez instalowala marionetki u wladzy?
Dlatego zazwyczaj cyberpsychopaci nie reprezentują wysokiego poziomu, opierają się głównie na tym, że to nieprzewidywalni szaleńcy z bronią. Ich pokonywanie nie jest wyznacznikiem. Rogue dawała, jak pisałem po znajomości, więc tak, to też nie jest wyznacznik reputacji V. I tak, Mr Hands jest taki sam jak Wakako, po prostu zajmuje inną część miasta.
Replying to @MultiKamn
nie wiem w jaka gre grales, ale w mojej v bezproblemowo radzil sobie z wieloma cyberpsycholami, regularnie bral gigi od rogue, czy mr hands w dlc, byl uwiazany w intryge rzadowa i samodzielnie potrafil powalic armie zolnierzy korporacji. to jest mid-tier?
odstawiajac ending the sun na bok, Rogue daje V chyba 4 kontrakty, gdzie ona sama jest uwazana za najlepszego fixera w miescie. czy v jest legenda? zalezy od endigu, ale czy jest w pierwszej lidze? no jak zrobisz kontrakty to tak
Nie dość, że pierdoli to jeszcze się zesrał xD @MultiKamn jesteś moim mistrzem od nie wiem kiedy. Idę nawpierdalać się pierogów.
Replying to @MultiKamn @Jakub72571063
Nie stajesz się legendą po tym jak solo albo z pomocą szturmujesz budynek Arasaki i do tego zabijasz Smashera?
W prooogu V i Jackie mówią że teraz będą "major league" i zacznie się poważne życie. Każda z pocztówkowych dróg to zaczynacie od zaraz z ulicy. Dosłownie jesteś nikim
Replying to @MultiKamn
Tak, na początku. Jak rośnie reputacja to zgłaszają się do ciebie top fixerzy, gwiazdy i politycy dosłownie propsujac reputację V xd
Przy czym gwiazdy czy politycy gówno znaczą w tym uniwersum. Idealnie to pokazuje chociażby wątek Peralezów, gdzie finalnie oni sami stają się marionetkami, a V nie może ukończyć zadania, bo jest tam o wiele większy gracz. Na szczycie są megakorpocje. A z topowym fixerów mamy tylko Dextera i Rogue, gdzie ten pierwszy umiera, a druga zadaje się z nami tylko z powodu osobowości Silverhanda w naszej głowie. Zazdroszczę ci, że masz jeszcze okazję pierwszy raz zagrać w grę.




















