Niezależny analityk i ekspert ds. energetyki. Były inżynier dyspozycji mocy w DE. Analiza złożonych systemów, bezpieczeństwo dostaw i odporność infrastruktury.

Warszawa
Joined July 2018
Szanowni Państwo, Efekt nadprodukcji z NOZE na eksporcie i imporcie energii. Poniższy wykres pokazuje dane dla Niemiec za 2024 r. To scenariusz, który czeka również nas, a którego skutki już częściowo obserwujemy. Czarna linia: uporządkowany roczny eksport/sprzedaż energii z Niemiec do sąsiadów (wartości dodatnie) oraz import/kupno (wartości ujemne). Czerwone kółka: cena godzinowa RDN (Rynek Dnia Następnego) zgodna z eksportem/importem. Linia niebieska: średnia ruchoma, pokazująca trend cen RDN. Co widzimy? 1. Roczny wolumen importu znacząco przewyższa wolumen eksportu. 2. Eksport/sprzedaż odbywa się po cenach znacznie niższych niż ceny, po których Niemcy importują/kupują energię. 3. Wymuszony Eksport/sprzedaż energii jest po cenach ujemnych. Świetny biznes... A jak my moglibyśmy na tym zarobić? Budować stabilne, sterowalne źródła energii, np. nowoczesne elektrownie węglowe, i sprzedawać energię Niemcom. Jak widać, kupują ją chętnie, zwłaszcza gdy jest droga. Jednocześnie nie powinniśmy bezrefleksyjnie rozbudowywać NOZE, ryzykując powtórzenie niemieckiego scenariusza. @krzysztofbosak @Piotr_Gradzik @tucholski_marek @SwiatInzyniera @RymanowskiLive @BjornLomborg @DobitnieMedia @PaweP2908213730 @mielczarski49
10
79
4
278
8,438
„Kiedyś po prostu płaciłem rachunek za prąd i wszystko było dobrze. Dziś sprawy związane z energią zajmują mi znaczną część dnia pracy. Brakuje mi czasu na moją właściwą działalność!” Czy ta wypowiedź przedsiębiorcy jest nieco przesadzona? Być może. A może wcale nie. Rynek energii w ostatnich latach stał się dla firm skomplikowanym labiryntem. Przedsiębiorcy poświęcają mu coraz więcej czasu. W branży energetycznej często otrzymujemy gotowe odpowiedzi, zanim jeszcze padną właściwe pytania. A przecież to właśnie dobrze postawione pytania są warunkiem podejmowania dobrych decyzji. Kto ma jasne kryteria podejmowania decyzji i drogowskazy, nie zgubi się nawet w labiryncie. Kto ma strategię „jakoś to będzie”, ten ma rację: jakoś to będzie… Wraz z Polskim Towarzystwem Gospodarczym zapraszam na webinar. Przyjrzymy się pytaniom, które warto sobie zadać, aby lepiej rozumieć koszty energii w swojej firmie i przygotować ją na przerwy w dostawie prądu. Link do zapisu👉forms.gle/Mr75aGTcVxvoiksC8
1
5
2
17
2,037
Od kilku lat mówimy o tym, że państwo samo obniża nasze cyberbezpieczeństwo np. w obszarze energetyki, dopłacając do zakupu importowanych urządzeń, do których serwery są pod kontrolą innych państw. W efekcie za publiczne pieniądze budujemy infrastrukturę, nad którą nie mamy pełnej kontroli, a teraz zastanawiamy się, jak ją zabezpieczyć. Tak nie prowadzi się polityki bezpieczeństwa. #Cyber24DAYS
12
26
2
216
12,144
Nasza energetyka dryfuje w nieznanym kierunku. Jedyne, co wiadomo, to że jest coraz cięższa o kolejne moce zainstalowane OZE. W energetyce przyjęto, że celem jest przejście na OZE i bezemisyjność. A bezpieczeństwo energetyczne i cena energii to przykre ograniczenia. Jednak cel sformułowany w ujęciu Polskiej Szkoły Cybernetyki powinien brzmieć: „Celem energetyki jest zapewnienie ciągłych i stabilnych dostaw energii dla systemu nadrzędnego (państwa/społeczeństwa) w celu utrzymania jego homeostazy (zdolności do trwania i rozwoju).“ Cena i środowisko nie są więc celem energetyki, lecz parametrami ograniczającymi i regulatorami sposobu jego realizacji. Czy zatem przejście z paliw kopalnych na niestabilne OZE zapewni nam stabilne dostawy energii? Zapraszam do obejrzenia mojego wystąpienia na VI Kongresie Środowisk Wolnościowych w Lublinie. youtube.com/watch?v=u6kVLNe6…
8
26
2
119
3,715
Poniżej wklejam slajdy z mojego wystąpienia na VI Kongresie Środowisk Wolnościowych w Lublinie. Okazuje się, że cele polityki energetycznej na poziomie krajowym, jak i unijnym, są sformułowane nieprawidłowo – notorycznie mylony jest cel z metodą. Poza tym cel jest niejednoznaczny, ulega rozmyciu i ewolucji. Takie podejście gwarantuje, że właściwego celu nigdy nie osiągniemy. Jak zatem powinien brzmieć cel sformułowany zgodnie z Polską Szkołą Cybernetyki? „Celem energetyki jest zapewnienie ciągłych i stabilnych dostaw energii dla systemu nadrzędnego (państwa/społeczeństwa) w celu utrzymania jego homeostazy (zdolności do trwania i rozwoju).”
2
14
769
Czy transformacja energetyczna rzeczywiście zmierza we właściwą stronę? Już 3 października w Lublinie będzie okazja, by o tym porozmawiać podczas VI Kongresu Środowisk Wolnościowych. Wystąpię z prelekcją: „Gdy narzędzie stało się celem. O odwróceniu logiki transformacji energetycznej”. Serdecznie zapraszam! Szczegóły i zapisy: sinlublin.pl/vi-kongres-srod…
1
9
617
Po pierwsze - EDUKACJA! Kolorowe slajdy na konferencjach nie zbudują sieci elektroenergetycznych ani elektrowni jądrowej. Jako były inżynier dyspozycji mocy w Niemczech wiem jedno: bogate społeczeństwa często myślą, że wszystko można kupić. Przez lata widziałem z bliska, jak trudne i kosztowne jest dostosowanie zagranicznych specjalistów do lokalnych warunków. I nie zawsze ten proces kończył się sukcesem. Urządzenia można importować, ale inżynier to nie produkt. Człowieka nie da się po prostu „podłączyć” do systemu. Musi znać język, nasze przepisy, standardy, infrastrukturę i specyfikę systemu. Takich ludzi trzeba przede wszystkim wykształcić. W Polsce planujemy cele na lata 2040 i 2050. Pytanie brzmi: KTO ma wtedy pracować? Do wygłaszania pustych referatów przed kamerami chętni zawsze się znajdą. Ale skąd wziąć ludzi do realnej, inżynierskiej pracy? Dlatego trzeba działać u podstaw i wspierać inicjatywy takie jak Osada Wiedzy, która niemalże taśmowo wyławia i rozwija przyszłe talenty inżynierskie. Ich kampania „Zdolni, niewidzialni” ma sprawić, aby wybitnie uzdolnieni uczniowie przestali być niewidzialni dla systemu edukacji. To oni będą w przyszłości projektować, budować i zarządzać infrastrukturą, od której zależy nasze bezpieczeństwo. Obejrzyj spot (trwa tylko minutę), udostępnij i nie pozwól tej żarówce zgasnąć! youtu.be/niFS-QohWB0?si=R7RQ… Więcej na: osadawiedzy.pl
4
16
4
79
9,896
Czy uczeń szkoły podstawowej, który umie liczyć jedynie do pięciu na palcach, może wyjaśnić rachunek całkowy, rachunek różniczkowy, macierze czy liczby zespolone? W energetycznej debacie publicznej często właśnie tak to wygląda. Widzimy tabelki z udziałem OZE. Widzimy krzywe kaczki. Ekscytujemy się tym, czy w Chinach w zeszłym roku wyprodukowano z węgla o 1% więcej prądu, czy może o 0,5% mniej. Tyle że system elektroenergetyczny nie jest tabelką ani wykresem. Wraz z @swiatinzyniera zapraszam na rozmowę, w której zdecydowanie wychodzimy poza dodawanie do pięciu. Zmiany ostatnich lat - przede wszystkim pojawienie się ogromnych mocy pogodozależnych OZE - diametralnie zmieniły sposób prowadzenia systemu elektroenergetycznego. Z systemu, który w dużej mierze był przewidywalny i stabilny, przeszliśmy do systemu, który wymaga znacznie intensywniejszego nadzoru i analizy. Kiedyś analizy bezpieczeństwa wykonywano okresowo. Dziś system musi być przeliczany nawet kilkadziesiąt razy dziennie - i to w kontekście całego europejskiego systemu, ponieważ poszczególne kraje są ze sobą połączone i wzajemnie na siebie oddziałują. I nie chodzi tutaj o to, jak złośliwi ironizują, że „biedny dyspozytor nie ma czasu wypić kawy”. Chodzi o coś znacznie poważniejszego. Nowy system ma więcej elementów, więcej zależności, większą złożoność, większe koszty i - przede wszystkim - nowe ryzyka. A im bardziej skomplikowany staje się system, tym trudniej dostrzec wszystkie możliwe ścieżki prowadzące do awarii. Margines bezpieczeństwa pracy sieci robi się mniejszy. Ryzyko, którego nie zauważamy, nie mierzymy i nie analizujemy, nie przestaje istnieć. W pewnym momencie ktoś zrobi zaskoczoną minę i po prostu nazwie je „czarnym łabędziem”. youtu.be/2nPBYGDpPVM
11
45
5
185
8,475
Kopiowanie miksu energetycznego innych krajów 1:1 nie ma sensu. Każde państwo ma zupełnie inną dostępność surowców, inne warunki geograficzne i klimatyczne. Poniższy wykres przedstawia warunki dla energii odnawialnej w podziale na kraje. Im bardziej do góry, tym więcej wiatru. Im bardziej w prawo, tym więcej słońca. Kraje jak Hiszpania czy Australia często stawiane są za wzór dla nas. Jednak spójrzmy gdzie te kraje są na wykresie, a gdzie Polska? Podążanie ich strategią to ślepa uliczka. To jak zmuszanie zawodnika o wzroście 1,60 m, żeby zdobywał tyle punktów z wsadów co gracz mający 2,10 m. Gdy zauważymy, gdzie na tym wykresie są Niemcy, zrozumiemy genezę antysukcesu ich Energiewende. Kraj o skrajnie słabych warunkach nasłonecznienia ma dziś największą moc zainstalowaną fotowoltaiki w całej Europie. To się nie mogło skończyć inaczej. My też gramy w tę grę i musimy zdobywać punkty (konkurencyjność gospodarki), ale musimy to robić sprytem i taktyką dopasowaną do naszych warunków, a nie ślepym naśladownictwem gigantów. Sukces transformacji to miks szyty na miarę, a nie kopiuj-wklej. Źródło wykresu: Raport McKinsey & Company – „The energy transition: A region-by-region agenda for near-term action”
8
19
1
109
7,204
Drugi zamach na niemiecki system elektroenergetyczny tego samego dnia: - rano Jänschwalde na wschodzie, - wieczorem Bergheim na zachodzie. Na szczęście sytuację opanowano i nie doszło do blackoutu. Dlaczego rozproszone źródła energii nie są zabezpieczeniem na takie sytuacje? Dochodzimy do popularnego argumentu: „Przecież mamy farmę PV w gminie. Jesteśmy więc bezpieczni”. Tak to nie działa. Rozproszone źródła nie oznaczają rozproszonego systemu. System jest centralnie koordynowany. Automatyczna regulacja mocy i częstotliwości uruchamia moc regulacyjną, aby utrzymać bilans całego systemu. Żeby naprawdę zwiększyć odporność, należałoby podzielić system na wiele lokalnych systemów, które mogą samodzielnie się bilansować i działać niezależnie. Dziś tak nie jest. Typowa farma PV lub wiatrowa w naszej gminie jest przyłączona do sieci i po jej utracie nie będzie zasilać lokalnych odbiorców. Samo dołączanie kolejnych OZE do centralnie koordynowanego systemu nie czyni go systemem rozproszonym. Rozproszone źródła ≠ rozproszony system
5
14
3
90
5,975
Niemcy: atom vs. OZE - zmiana zasad gry Elektrownia atomowa mogła sprzedawać energię w ramach długoterminowych kontraktów. Nawet podczas planowanego postoju na remont czy wymianę paliwa, sprzedawca nadal musiał wywiązać się z zakontraktowanych dostaw - zapewniając brakującą energię z innych źródeł albo kupując ją na rynku (Ersatzstrom). W przypadku OZE jest inaczej. Gdy nie wieje albo nie świeci, wiatrak czy fotowoltaika po prostu nie produkują energii. Sama instalacja OZE nie zapewnia w tym czasie brakującej energii z innego źródła. Ryzyko przenosi się na cały system. Dlatego wraz ze wzrostem udziału OZE potrzebujemy rezerw, magazynów, elastycznych elektrowni, importu i rozbudowy sieci. I właśnie dlatego koszt energii z OZE należy oceniać razem z kosztem całego systemu, który zapewnia dostawy wtedy, gdy OZE nie produkują.
6
23
2
147
9,878
Na naszych rachunkach za prąd widzimy konsekwencje tego, o czym pisze @MalechaZiemowit Jest to wyraźny trend, w którym opłaty stałe i ryczałtowe (niezależne od ilości zużytej energii) stanowią coraz większy udział w końcowej kwocie do zapłaty Łączna kwota do zapłaty także rośnie
Drodzy Państwo, Mój poprzedni post dotyczący kosztów systemu mógł być przydługi. Tutaj podsumowanie aby złapać meritum i ewentualnie wykorzystać w rozmowach "towarzyskich". A temat ważny, bo przewija się z pytaniach/komentarzach/postach. Dokładanie źródeł nOZE powoduje, że koszty całego systemu (a więc rachunki, czy obciążenie budżetu) nieuchronnie rośnie. Dzieje się tak dlatego, że: - z jednej strony obniżamy koszty zmienne systemu (oszczędzamy paliwo) - z drugiej strony zwiększamy koszty stałe systemu: budowa paneli, wiatraków, magazynów, sieci, infrastruktury stabilizującej, ... ORAZ zwiększamy koszty stałem elektrowni dyspozycyjnych (węglowych, gazowych, atomowych), gdyż produkują i sprzedają mniej energii. Wzrost kosztów stałych AFC_SYS znacząco przewyższa spadek kosztów zmiennych AVCSYS.
3
38
182
2,174
Ten fatalny poziom współczynników determinuje nieopłacalność: - rozbudowy sieci dla OZE, - magazynów, - Power-to-X. Potrzebny jest ogromny kapitał inwestycyjny, a aktywa wykorzystywane są przez niewielką część roku. Powstają koszty osierocone przerzucane na odbiorców końcowych
Poniższy wykres przedstawia uporządkowaną produkcję z paneli i wiatraków (nOZE) w Polsce w roku 2025. Co z niego wynika: 1. Duża generacja, nad którą rozpływają się komentatorzy typu @jakubwiech zdarza się bardzo rzadko (lewa strona wykresu), większość czasu to niska generacja, która musi być uzupełniana mocami stabilnymi, mimo już znacznego udziału nOZE (około 38 GW), przekraczającego około x2 średnie zapotrzebowanie (19 GW). 2. Całkowita nieopłacalność magazynowania długoterminowego: zaznaczone pole nadwyżki ( o max mocy 5320 MW) charakteryzuje się bardzo dużym zapotrzebowaniem na moc ewentualnych magazynów, przy bardzo niskim obciążeniu/zapotrzebowaniu średniorocznym wynoszącym 101 MW. Oznacza to, że takie magazyny muszą być 50 krotnie przewymiarowane w stosunku do swoich średnich obciążeń, w konsekwencji ich współczynnik wykorzystania mocy jest niższy niż 2%. Zupełny absurd z ekonomicznego punktu widzenia. Nie da się zorganizować warunków finansowych dla biznesu z takim stopniem wykorzystania. 3. Współczynnik wykorzystania mocy paneli i wiatraków w Polsce, czyli to ile realnie dostarczane jest energii w stosunku to mocy zainstalowanej, wynosi 13,3%. Oznacza, że przez 86,7% godzin w roku instalacje te (średnio) nie pracują... Należy mocno podkreślić, że to jest ich natura, a nie decyzja operatora, tak jak to ma miejsce w sytuacji źródeł sterowalnych (elektrownie węglowe, gazowe, atomowe). 4. Tak niskie współczynniki wykorzystania mocy wpływają na wzrost kosztów jednostkowych. Dodatkowo celowe obniżanie współczynników wykorzystania mocy elektrowni węglowych, wymuszone przez nOZE, powoduje wzrost kosztów stałych elektrowni sterowalnych (stąd opłata mocowa). W związku z tym te dodatkowe koszty powinny obciążać wytwórców nOZE, a nie podatników/odbiorców końcowych. 5. tego typu wykres powinien być początkiem dyskusji o sensowności dalszej rozbudowy nOZE, bo niekorzystne konsekwencje opisane w pkt 1,2,3,4 pogłębiają się wraz ze wzrostem mocy nOZE.
9
28
183
3,495
Replying to @RymanowskiLive
@RymanowskiLive @MalechaZiemowit A jak offshore wygląda w DE? W latach 2021–2025 niemieccy operatorzy sieci średniorocznie nie wpuścili do sieci 13,5% energii potencjalnie wygenerowanej przez tamtejsze morskie farmy wiatrowe. 1/2
🤖 Made with AI
„Nie ma droższego źródła energii" – prof. Malecha o morskich farmach wiatrowych #klimat #pieniądze
2
18
2
100
9,025
To istotnie zmienia rachunek inwestycji: część produkcji jest tracona, a koszty tych działań ponosi system – czyli odbiorca końcowy. System elektroenergetyczny, to system złożony. Zawsze patrzmy na całość! Dane: SMARD.de(Bundesnetzagentur) oraz BDEW 2/2
2
4
39
521
Debata @MalechaZiemowit „Były takie sytuacje… że w Niemczech nadprodukcja energii z OZE w słoneczne dni doprowadziła do przeciążenia systemu” – red. @BogRymanowski Dane Netztransparenz od początku 2026 r. do dziś: tylko 2 dni – 5.01 i 17.02 – bez interwencji operatorów. 1/2
6
68
2
421
58,082
Pan redaktor był wyjątkowo ostrożny. Takie sytuacje nie tylko „bywają”. Konieczność interwencji operatorów jest dziś praktycznie codzienna. Dane: netztransparenz.de 2/2
2
16
1
219
5,847