
Korespondent wojenny i dziennikarz śledczy w Onecie. Podcast "Fronty Wojny" Książka: "Wojna w Polsce" [email protected] [email protected]
Warszawa
Joined July 2009
- Tweets22.9K
- Following2.2K
- Followers67.2K
- Likes15.2K
Pinned Tweet
"Bardzo mi przykro, ale w momencie wybuchu wojny nikt nie ma prawa wyjechać z kraju. Powinniśmy postawić wtedy na granicy wojsko, które zablokuje uciekinierów. Dotyczy to także kobiet, ponieważ polska konstytucja nakłada obowiązek obrony ojczyzny na wszystkich obywateli niezależnie od płci.
Dla wszystkich tych, którzy mają nadzieję na łatwy wyjazd, mam jeszcze jedną informację: nawet jeśli polskie wojsko nie stanie po naszej stronie granicy z Niemcami, to z pewnością po swojej stronie staną służby niemieckie dokładnie w tym samym celu – blokowania ucieczki Polaków. Mówię to z całym szacunkiem dla naszego niemieckiego partnera, który jest dla nas bardzo ważny i z którym żyjemy w koegzystencji. Jestem natomiast przekonany, że nie wpuszczą polskich uchodźców wojennych z jednej bardzo prostej przyczyny – gdzie Niemcy mieliby zmieścić te dodatkowe kilka milionów ludzi, skoro już dziś są przeciążeni nadmiarem imigrantów? Jeżeli my dziś nie mamy solidarności europejskiej w kwestii napierających na nasz kontynent nielegalnych migrantów, mimo że ruchy ludności nie odbywają się tak gwałtownie, jak w przypadku wojny, to który europejski kraj będzie z otwartymi ramionami przyjmował miliony Polaków, Litwinów, Estończyków, Łotyszy, Słowaków?
Przede wszystkim nie możemy popełnić błędu ukraińskiego, który polegał na tym, że ogromnym rzeszom ludzi pozwolono wyjechać z kraju. Ukraina straciła wielokrotnie więcej ludzi w wyniku masowych wyjazdów za granicę niż na froncie. Przed inwazją Rosji w tym kraju mieszkało około czterdziestu milionów ludzi. Według różnych szacunków w wyniku walk zginęło lub zostało rannych do sześciuset tysięcy żołnierzy (dane z przełomu 2025/2026 roku - M.W.), a w związku z wojną wyjechało za granicę nawet sześć milionów osiemset tysięcy Ukraińców, czyli ponad dziesięciokrotnie więcej. Dziś oficjalne ukraińskie szacunki, przyjęte w projekcie budżetu, mówią o tym, że w Ukrainie mieszka dwadzieścia osiem milionów sześćset tysięcy ludzi. Gdyby dziś na Ukrainie były te kobiety, które w 2022 roku wyjechały do Polski i innych krajów, to zostałyby kierowcami, lekarkami, kucharkami, słowem wykonywałyby wiele z tych czynności, które dziś muszą wykonywać mężczyźni, których miejsce jest na froncie. Owszem, emerytów można wypuścić, ale kobiety powinny zostać. Ich dzieci mogą być chronione w bezpiecznych miejscach na zachodzie kraju. My po prostu nie możemy sobie pozwolić na to, żeby z Polski wyjechały miliony ludzi, którzy będą potrzebni do obrony państwa. To jest drastyczne, ale jedyne możliwe wyjście – zatrzymać ludzi na granicy. Scenariusz ukraiński, czyli wyjazd z Polski kilku milionów ludzi, którzy mogliby pomóc w wysiłku wojennym, jest wymarzony przez Putina".
To fragment rozmowy z Arielem Drabińskim, demografem i ekspertem z zakresu obrony cywilnej, w mojej książce "Wojna w Polsce. O ślepocie, błędach i zaniedbaniach polityków przed wojną z Rosją".
👉 tiny.pl/6gmygyryp
Nie dowodził nawet kompanią, nie zna angielskiego, nie był na misjach i unikał udziału w ćwiczeniach — tak o płk. Andrzeju Siole mówią żołnierze, z którymi służył. Mimo to zastępca dowódcy brygady WOT z Krakowa trafił na kurs generalski. Choć od jego kandydatury odciął się sam dowódca terytorialsów, to jak ustalił Onet, za błyskawiczną karierą wojskowego stoi polityczna protekcja ludowców, a ostateczną decyzję podjął szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, stosując specjalny tryb i "odstępstwo od wymagań".
To kolejny - i nie ostatni! - nasz z @Edytazemla tekst o fabryce generałów, którą urządziło sobie szefostwo MON.
[link do tekstu w komentarzu].
Wysłannik Trumpa Witkoff nazwał Putina "humanitarystą". W tej logice Stalin był drugim Gandhim, a Jałta początkiem epoki wolności i sprawiedliwości.
We wtorek Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Ołeha Olżycza - parę słów komentarza ode mnie na ten temat w naszym nowym formacie "Wnioski z dnia".
onet.pl/informacje/onetwiado…
W styczniu 2026 r. opisaliśmy z @Edytazemla historię żołnierza, który przypadkowo postrzelił obywatela Syrii podczas pościgu za grupą migrantów, która nielegalnie wdarła się do Polski. Publikowaliśmy tamten artykuł w momencie, w którym na żołnierzu ciążyły zarzuty karne, a Syryjczyk mieszkał w Polsce i domagał się od żołnierza odszkodowania. Po publikacji artykułu sprawy zaczęły zmierzać w innym kierunku. Z żołnierzem spotkał się nawet minister obrony @KosiniakKamysz. Dziś Wojskowy Sąd Garnizonowy uniewinnił żołnierza.
W komentarzu link do tamtego artykułu.
Kokejny bardzo pouczający wpis @DarmolinskiT na temat rozwoju rosyjskich dronów z nieuniknioną konkluzją dotyczącą Polski: "Możemy godzinami dyskutować o zasięgu, masie głowicy i czasie lotu, ale bez sprawnego rozpoznania, odpornej łączności i odpowiedniej organizacji działania nawet najlepszy dron pozostanie jedynie drogim urządzeniem latającym".
Okiem na wroga. Lancet, czyli nie tylko dron, ale cały system rozpoznawczo-uderzeniowy.
Rosyjska 16. Samodzielna Brygada Specnazu ujawniła szczegóły pracy załóg amunicji krążącej Lancet (Izdelije 51). Najciekawsze są nie parametry samego drona, lecz organizacja działań, mobilność zespołów i sposoby przeciwdziałania ukraińskiej walce radioelektronicznej.
Rosjanie deklarują prowadzenie operacji na dystansach 70–80 km, a w niektórych przypadkach jeszcze dalej. Około 50% celów załogi wykrywają samodzielnie, pozostałe otrzymują od innych elementów rozpoznania. Prowadzą również działania w trybie swobodnego poszukiwania celów.
Szczególną uwagę zwraca ciągła zmiana stanowisk startowych. Załogi działają mobilnie, wykorzystując jednorazowe katapulty, które skracają czas przygotowania do startu. Stanowisko startowe jest oddzielone od miejsca pracy operatora, co ogranicza ryzyko utraty całego zespołu w przypadku wykrycia.
Kolejna kwestia to WRE. Rosyjscy operatorzy przyznają, że Ukraińcy stale rozwijają systemy zakłócające. Odpowiedzią jest wykorzystanie retransmisji łączności, w tym możliwości oferowanych przez bezzałogowce rozpoznawcze ZALA Z-16. Pozwala to zwiększać obszar działania i ograniczać wpływ części zakłóceń, choć nie zapewnia pełnej odporności na WRE.
Operatorzy deklarują także możliwość identyfikowania zamaskowanych anten, pojazdów i pojedynczych żołnierzy. Rozwijane są systemy obserwacji optycznej, automatycznego rozpoznawania i śledzenia celów.
Najważniejszy wniosek? Rosjanie rozwijają nie tylko Lanceta, ale cały sposób jego wykorzystania. Rozpoznanie, retransmisja, dowodzenie, mobilne załogi i środki rażenia tworzą jeden system.
To istotna lekcja również dla Polski. Możemy godzinami dyskutować o zasięgu, masie głowicy i czasie lotu, ale bez sprawnego rozpoznania, odpornej łączności i odpowiedniej organizacji działania nawet najlepszy dron pozostanie jedynie drogim urządzeniem latającym.
Źródło: „Krasnaja Zwiezda”, 28 maja 2026 r. Dane operacyjne pochodzą z rosyjskich deklaracji.
Marcin Wyrwał retweeted
Na czele Dowództwa Garnizonu Warszawa, które wydaje zgody na tego typu uroczystości w tym miejscu, stoi gen. dyw. Tomasz Dominikowski. Co w tej sytuacji zrobi @MON_GOV_PL @KosiniakKamysz ? Czy doczekamy się oficjalnej reakcji?
O "produkowaniu" generałów w Wojsku Polskim
Kilkanaście lat temu liczba uczestników kursów generalskich nie przekraczała 12 osób rocznie.
Masowe kierowanie "swoich" na kursy zaczął A. Macierewicz.
Za M. Błaszczaka liczba kusantów sięgnęła 39 osób.
W tym roku liczba ta sięgnęła 64 osób.
Na kursy idą ludzie, którzy nigdy nie dowodzili brygadami, za to pełnią stanowiska w ministerstwach. Są oficerowie z marną lub żadną znajomością angielskiego.
O generalskiej masówce piszemy z @Edytazemla
Link w komentarzu.
Marcin Wyrwał retweeted
Snyder: Unlike Czechoslovakia, Ukraine resisted. Unlike Poland in 1939, Ukraine's leadership did not leave and the resistance was effective.
If Ukraine had surrendered, Russia would hold its territory, resources and technology. The conflict would be much bigger. 1/
Jak wyglądał "rozejm energetyczny" ogłoszony 11 października przez Trumpa. Po jego ogłoszeniu trzy zaangażowane strony zrobiły co następuje:
🇺🇦 Prezydent Zełenski stwierdził, że nic o nim nie wiedział, ale Ukraińcy przerwali ostrzały rosyjskich rafinerii
🇷🇺 Moskwa nadal ostrzeliwała ukraińską infrastrukturę, trafiając w elektrownię w Charkowie i wyłączając prąd w kilku dzielnicach Kijowa
🇺🇸 Odcięli Kijów od danych wywiadowczych, przez co rosyjskie rakiety skuteczniej uderzały w miasto. Z 13 na 14 października ograniczyli działanie Starshield, czyli wojskowego komponentu Starlink.
Efekty:
Zełenski ogłosił w FT, że ma tego dość i przywrócił ostrzały rosyjskich rafinerii.
Ostrzały te, podobnie jak inne militarne akcje Kijowa, nie będą tak skuteczne przy ograniczeniach Starshield.
Trump po raz kolejny pomógł agresorowi i ukarał ofiarę.
Więcej w moim explainerze w komentarzu.
Tak "sojusznik" ukarał Kijów za posłuszeństwo.
wiadomosci.onet.pl/swiat/mar…
Marcin Wyrwał retweeted
Czy Rosja to realne zagrożenie dla Polski? Czy w razie konfliktu możemy liczyć na sojuszników?
🎙️ @Wyrwal i @MiloszMaciej w rozmowie z @tenjazdzewski
⚠️ Ten odcinek powinien zobaczyć każdy, kto zastanawia się nad bezpieczeństwem Polski youtube.com/watch?v=alKpNKJf…
Marcin Wyrwał retweeted
Nowy inspektor, stare myślenie. MON nadal walczy z dronami na papierze
W lipcu Inspektorat Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia ogłosił nabór dronów przechwytujących. Teraz, pod nowym kierownictwem, wraca z niemal identycznymi wymaganiami. Zmieniono limit masy z 2 do 4 kg i czas uruchomienia z 12 do 15 sekund. Reszta filozofii pozostała praktycznie taka sama.
Tylko że wojna dronowa nie stoi w miejscu.
Na Ukrainie coraz większym wyzwaniem są szybkie rosyjskie drony odrzutowe. Ukraińcy intensywnie rozwijają więc nową generację przechwytywaczy, również z napędem odrzutowym, zdolnych do zwalczania celów latających z prędkościami kilkuset kilometrów na godzinę.
A nasz Inspektorat nadal szuka konstrukcji osiągającej minimum 150 km/h, z detekcją celu od 200 metrów i zasięgiem 1500 metrów.
Czy ktoś tam w ogóle analizuje, z czym przyjdzie nam walczyć?
Rosja dysponuje całym arsenałem bezzałogowców. Od małych FPV, również światłowodowych, przez rozpoznawcze Orłany, uderzeniowe Lancety i Mołnije, aż po Gerany, w tym coraz szybsze konstrukcje odrzutowe.
To zupełnie różne zagrożenia, wymagające różnych środków przeciwdziałania. Jeden uniwersalny przechwytywacz nie rozwiąże problemu. Potrzebujemy całej rodziny systemów, od tanich rozwiązań krótkiego zasięgu po szybkie platformy przechwytujące.
NATO już pokazało podczas tegorocznych ćwiczeń LCI-X, że właściwym kierunkiem jest warstwowa obrona, integracja sensorów, systemów dowodzenia i różnych środków zwalczania. Tymczasem my kolejny raz definiujemy parametry pojedynczego urządzenia, zamiast budować zdolność do przeciwdziałania całemu spektrum zagrożeń.
I jeszcze jedno. Od branżowego portalu Defence24 oczekiwałbym czegoś więcej niż przepisania kolejnego ogłoszenia MON. Gdzie analiza wymagań? Gdzie porównanie z doświadczeniami Ukrainy? Gdzie pytania o wyniki lipcowego naboru?
Dziennikarstwo obronne powinno patrzeć wojsku na ręce, a nie bezkrytycznie przekazywać jego komunikaty.
Nowy inspektor miał być szansą na zmianę. Na razie widzimy stare podejście z nieco poprawionymi liczbami.
A przecież nie chodzi o to, żeby dron spełniał wymagania urzędnika. Chodzi o to, żeby potrafił zwalczyć drona przeciwnika.
Bo na końcu za takie błędy nie zapłacą autorzy specyfikacji, tylko polscy żołnierze I my wszyscy.
defence24.pl/przemysl/drony-…
W wywiadzie dla FT prezydent Zełenski poinformował, że zniósł zakaz atakowania rosyjskich rafinerii, który wprowadził po tym, jak Trump ogłosił tzw. rozejm pomiędzy Rosją a Ukrainą. W czasie "rozejmu" Rosja atakowała ukraińskie obiekty energetyczne tak jak każdego dnia, a Trump ograniczył możliwości stosowania systemu Starlink przez Ukrainę.
Rosjanie trafili w hub Epicentr w Ukrainie. Większości z Państwa ta nazwa niewiele mówi, ale Epicentr to wielka ukraińska grupa handlowo-przemysłowo-logistyczna.
Mam też swoje własne wspomnienie związane z Epicentr. Kiedy Rosja uderzyła pełnoskalowo na Ukrainę w lutym 2022 r., byłem już w Kijowie z wcześniejszym zamysłem, żeby spędzić w tym mieście góra tydzień. Skończyło się na 2 miesiącach. Miałem na sobie jedne spodnie, które podarły się w akcji po jakichś 3 tygodniach. Łaziłem w nich, zaszywałem, ile mogłem, ale ogólnie czułem się jak obdartus. Epicentr był jednym z pierwszych sklepów, które się otwarły po zamknięciu ukraińskiego handlu. Pobiegłem tam natychmiast i kupiłem sobie spodnie robotnicze. Co to było za szczęście!
Broń się Ukraino, bronisz całej zachodniej cywilizacji przed moskiewską barbarią!







