Pinned Tweet
K**wa, nie po to czytałem ze zrozumieniem "1984", "Folwark zwierzęcy", "Paradyzję" czy "Władcę much", żeby teraz zaakceptować wprowadzanie tego w życie.
Powstała lista najemników, którzy walczą po stronie Ukrainy (tj. obcych sił zbrojnych).
Na liście 26 osób z Polski (z ponad 1700 osób w bazie).
Ciekawe ilu z nich ma zgodę ministra i nie łamie art. 141 § 2 Kodeksu karnego za co grozi od 6 miesięcy do 8 lat wiezienia.
Materiał śledczy wraz z odsłoniętymi datami urodzenia, mailami, numerami telefonów i przydziałem do jednostki dla @ABW_GOV_PL @PK_GOV_PL i @CBSPolicji jest na stronie merc.southfront.press/?q=&co…
Ale Wy macie to gdzieś, prawda?
Obcokrajowiec, który przepracował w Polsce choćby 1 godzinę, po osiągnięciu wieku emerytalnego ma ZAGWARANTOWANE UBEZPIECZENIE ZDROWOTNE do końca życia. Do tego ma prawo do 13. i 14. emerytury w całości.
Ile to kosztuje? Dla nowego emeryta (K: 60 lat, M: 65 lat) koszty wynoszą > 6 tys. zł rocznie z NFZ oraz 4 tys. rocznie z 13-ki i 14-ki. Razem 10 tys. rocznie za 1 składkę do ZUS.
Według danych ZUS na lipiec 2025 (nie ma nowszych danych) ściągalność nienależnych świadczeń 800+ od cudzoziemców (51,5 tys. z 52,3 tys. spraw dotyczy Ukraińców ze statusem UKR) wyniosła zaledwie 11,6 proc.
Oznacza to, że wyłudzono i nie ściągnięto ok. 46 tys. świadczeń (10 tys zł rocznie).
To pół miliarda. Te pieniądze są nie do odzyskania. Sprawy ulegają przedawnieniu po 3 latach.
Wydać 45 mln, żeby zaoszczędzić 2,4 mln rocznie.
Stopa zwrotu: 5,33%
Rentowność obligacji: 6,5%
Zwróci się: nigdy
dr coolfonpl 🇵🇱 retweeted
Wystarczy przyznana przez polski ZUS emerytura w wysokości JEDNEGO GROSZA, czyli ze składki z jednej godziny pracy, żeby ukraiński emeryt mógł za darmo leczyć się na NFZ do końca życia.
System sprzyjający wyłudzeniom. Do całkowitej zmiany!
Po wygranej Luli w Brazylii indeks zleciał o 17%, a sam real zdewaluował się o 10%. W jeden dzień.
Rynek wycenił komucha przy władzy.
dr coolfonpl 🇵🇱 retweeted
Policja wtargnęła do mojego mieszkania❗️
Czy miało to związek z zbliżającym się Marszem Niepodległości? A może z obroną w głośnej sprawie Pana Piotra?
W sobotę, 24 października 2026 r., około południa, padłem ofiarą przestępstw podobnych do tych, których wcześniej doświadczyli dziennikarze, publicyści i inni uczestnicy życia publicznego.
W moim mieszkaniu pojawiło się siedmiu funkcjonariuszy Policji. Mieli kuloodporne kamizelki, tarcze, a dwóch z nich trzymało już w dłoniach broń palną. Usłyszałem głośne, mocne walenie w drzwi mieszkania i wezwanie: "Policja, otwierać!". Otworzyłem. Na ich polecenie wyszedłem na klatkę schodową z rękoma za karkiem. Policjanci sprawdzili mieszkanie, a po wykluczeniu zagrożenia i wyjaśnieniu sytuacji zakończyli interwencję. Całość trwała około pół godziny.
Kilka minut wcześniej Policja otrzymała zgłoszenie jakobym w mieszkaniu miał pozbawić życia bliską mi osoby. Zgłoszenie było oczywiście całkowicie fałszywe. Ktoś posłużył się funkcjonariuszami jak narzędziem i doprowadził do wysłania uzbrojonego oddziału pod drzwi niewinnego człowieka. Teraz wyjaśnienia wymaga przede wszystkim to, kto świadomie wprowadził ich w błąd i w jakim celu. Hipotez jest kilka.
Jestem jednym z obrońców Pana Piotra, zatrzymanego 16 października w związku z protestami przy Trybunale Konstytucyjnym. W związku z tym w ostatnich dniach byłem wystawiony na większą ekspozycję medialną. Dzień przed interwencją Policji w moim mieszkaniu, do opinii publicznej trafiła informacja o złożeniu zażalenia na zatrzymanie Pana Piotra. Czy to fałszywe zawiadomienie jest zemstą lub co najmniej próbą wywarcia presji? Tego nie wiem. Wiem jednak, że adwokat ma wykonywać swoje obowiązki także wtedy, gdy sprawa jest głośna, dzieli opinię publiczną i rodzi naciski. Człowiek, którego bronię, musi wiedzieć, że może na mnie liczyć. Od tego zależy, czy prawo do obrony jest realne, czy tylko zapisane w kodeksie. Jeżeli obrońca zaczyna się wahać, czy nie wycofać się ze sprawy z obawy o to, co może go spotkać poza salą sądową, przestaje być w pełni obrońcą. Dlatego o zdarzeniu poinformowałem już Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie, zwracając się o interwencję i monitorowanie sprawy. Bezpośrednio po zdarzeniu osobiście złożyłem oczywiście również na komendzie policji zawiadomienie o przestępstwie, którego padłem ofiarą.
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że zdarzenie miało miejsce na 18 dni przed Marszem Niepodległości. To okres intensywnych przygotowań, obejmujących koordynację pracy organizatorów i wolontariuszy oraz zabezpieczenie wydarzenia. W poprzednich latach również otrzymywałem już groźby związane z organizacją Marszu Niepodległości. Tak było w 2024 roku, tak było w 2025 roku, tak było również w czerwcu 2025 roku. Żadna z nich nie została spełniona. Każdą dokumentowałem i o każdej informowałem właściwe organy ścigania. Takie zawiadomienia mogą służyć destabilizacji naszych przygotowań do Marszu Niepodległości i wprowadzeniu ogólnego chaosu - wszak zamiast skupiać się na Marszu Niepodległości, muszę dziś poświęcać czas na zupełnie inne kwestie.
Trzeba brać pod uwagę także możliwość prowokacji rosyjskich lub białoruskich służb, obliczonej na destabilizowanie państwa, pogłębianie podziałów i podważanie zaufania do polskiej policji. W takim scenariuszu narzędziem stają się sami funkcjonariusze: dostają informację o poważnym zagrożeniu, jadą pod wskazany adres, a obrazy z interwencji mogą potem służyć podsycaniu wrogości między policją a obywatelami. Oczekuję, że zostanie to dokładnie zbadane.
Niezależnie od tego zdarzenia Marsz Niepodległości odbędzie się 11 listopada w Warszawie. Przygotowania trwają. Groźby i fałszywe zgłoszenia nie skłonią mnie do rezygnacji z działalności publicznej ani z obowiązków obrońcy.
Holenderski wywiad zhakował telefon Jareda Kushnera, męża córki Trumpa.
Wyszło, uwaga, uwaga, że to Mossad. Nikt się nie domyślał😏













