PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick) header
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick) profile picture

Zwykły obywatel Polski i UE Kinoman, fan książek i Denzela Washingtona

Joined January 2014
Photo by PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick)Photo by PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick)Photo by PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick)Photo by PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick)Photo by PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick)Photo by PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick)Photo by PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick)Photo by PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick)Photo by PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick)Photo by PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 (@mesje_patrick)
To wcale nie TVRepublika najbardziej szkodzi K15X, bo tam jest patoprawicowa bańka wyborców, która nigdy się nie odwróci. Największym zagrożeniem dla demokracji są symetryści jak np. pani Wielowiejska czy pan Piasecki z TVN24 To oni subtelnie manipulują niezdecydowanymi wyborcami
38
389
14
1,173
19,363
Pani Natasza, która zeznawała dziś w sądzie ma więcej odwagi niż cała prokuratura i wszystkie służby specjalne w Polsce razem wzięte.
37
125
2
847
6,010
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Dzień dobry Polsko 🇵🇱✌🏻♥️
2
166
8
496
8,012
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Cela uświęca środki „Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” — tłumaczyła matka Pawlaka w „Samych swoich”. Jedni usłyszeli w tym żart. Jarosław Kaczyński najwyraźniej dostrzegł program reformy wymiaru sprawiedliwości. I tu zaczęły się nasze problemy: człowiek obejrzał komedię, a potem przez lata wdrażał ją jako instrukcję obsługi państwa. Dopisał tylko kilka przepisów wykonawczych. Niezależny sąd to taki, który jest niezależny od wszystkich poza nami. Trójpodział władzy polega na tym, że nasi rządzą, nasi sądzą, a reszta siedzi. Na razie cicho. Kaczyński i jego ludzie nie bronią ustroju Polski. Bronią bezkarności. Ziobro, Wąsik, Mariusz Kamiński, Święczkowski - oto cały chór obrońców wolności. Zwłaszcza osobistej, najlepiej bez dozoru elektronicznego. Tak gorąco kochają wolność, że najchętniej zatrzymaliby całą dla siebie. To nie jest abstrakcyjny spór o przecinek w ustawie. Zgromadzenie Ogólne TK odmówiło już zgody na pociągnięcie Święczkowskiego do odpowiedzialności karnej w sprawie związanej z Pegasusem. Prokuratura chciała postawić mu zarzut przekroczenia uprawnień. Według śledczych polecił między innymi skopiowanie materiałów z inwigilacji Romana Giertycha, zawierających informacje objęte tajemnicą obrończą i adwokacką. Święczkowski utrzymuje, że działał zgodnie z prawem. Rzeczpospolita Tym bardziej wypadałoby pozwolić, żeby ocenił to sąd. Tymczasem otrzymujemy osobliwy spektakl: człowiek przekonany o legalności swoich działań pozostaje osłonięty przed procesem decyzją instytucji, której przewodzi. Zapewne to wyjątkowo subtelna odmiana zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Tak wielkiego, że lepiej go nie wystawiać na próbę. Dla mnie taki Trybunał coraz mniej przypomina strażnika Konstytucji, a coraz bardziej schron przeciwprokuratorski. Na drzwiach brakuje tylko informacji: „W razie nalotu śledczych zachować spokój. Immunitety znajdują się pod fotelami”. U Terry’ego Pratchetta, w „Ostatnim kontynencie”, polityków wsadza się do więzienia zaraz po wyborze. Wyjaśnienie jest zwięzłe: „Żeby zaoszczędzić sobie czasu”. Nasi bohaterowie proponują rozwiązanie odwrotne: najpierw obsadzić instytucje, żeby potem zaoszczędzić sobie więzienia. Gdyby mogli, pewnie wydaliby orzeczenie, że czwartek jest niezgodny z Konstytucją, ponieważ we czwartek ma przyjść prokurator. Ziobro zgłosiłby zdanie odrębne: należało profilaktycznie unieważnić cały kalendarz. Teraz Święczkowski nie dopuścił Macieja Berka do orzekania, oczekując informacji od Nawrockiego, czy uznaje jego ślubowanie. Prezydent nie uznaje, prezes nie wpuszcza, sędzia nie orzeka. Wprost piękna wizja sądownictwa: niezawisłość drzwi, nieusuwalność klamki, prezes jako konstytucyjny odźwierny. Jeszcze chwila, a najważniejszym źródłem prawa w Polsce będzie domofon. A dokładniej ten kto trzyma nad nim władzę. Można mieć uchwałę Sejmu, wiedzę prawniczą i argumenty. Po drugiej stronie stoi człowiek z kluczem. I właśnie ten klucz ma w ich ustroju najwyższą moc prawną. Stawka jest większa niż gabinet Święczkowskiego. Chodzi o to, czy instytucje państwa będą mogły rozliczać nadużycia ludzi, którzy wcześniej nimi kierowali. Czy przegrana w wyborach oznacza rzeczywiste oddanie władzy, czy tylko przeprowadzkę do pomieszczenia, z którego nadal można blokować drzwi. Oto konstytucjonalizm samozachowawczy. Konstytucja jako przeszkoda w rządzeniu jest nieznośna. Konstytucja jako osłona przed odpowiedzialnością okazuje się bezcenna. To nie nawrócenie. To instynkt samozachowawczy, któremu uszyto togę. Amerykański satyryk George Carlin mawiał „To wielki klub, a ciebie w nim nie ma”. Na drzwiach polskiej filii tych "elit" powinien wisieć regulamin: „Wszyscy są równi wobec prawa. Członków klubu przepraszamy za tę niedogodność”. Zwykły obywatel ma przestrzegać przepisów. Członek klubu ma pilnować, żeby przepisy nie zaczęły dotyczyć członków klubu. Kiedy ktoś próbuje znieść ten przywilej, słyszymy o końcu demokracji. Najwyraźniej demokracja polega na tym, że wyborca może zmienić władzę, ale nie może zmienić sytuacji prawnej poprzedniej. Do tego potrzebna jest oczywiście odpowiednia oprawa. TV Republika (szczujnia która powinna być zamknięta) relacjonowała wydarzenia przed TK jako policyjny „szturm”, zdążyła nawet ogłosić jego odparcie. Policja stanowczo zaprzeczyła tej narracji. I tak oto rozegrano wielką bitwę, w której najintensywniejszy ostrzał prowadzono z paska informacyjnego. Armia nacierała, obrońcy zwyciężali, redaktor podnosił głos. Tylko rzeczywistość nie chciała współpracować. Niewykluczone, że też jest niemieckim agentem. Fabryka oblężonej twierdzy musi pracować bez przerwy, bo oblężenie ma zasadniczą przewagę nad procesem: podczas oblężenia nikt nie pyta, kto podpisał dokumenty. Wystarczy krzyczeć, że wróg pod bramą. A gdy wróg pod bramą pokazuje legitymację służbową, wrzeszczy się jeszcze głośniej. Wyobraźmy sobie teraz ochronę Nawrockiego używaną do blokowania legalnych czynności policji. Nie byłaby to obrona majestatu państwa, lecz próba przerobienia ochrony osobistej na partyjny oddział. Prezydent ma być chroniony przed zagrożeniem, a nie jego polityczne zaplecze przed odpowiedzialnością. To zasadnicza różnica, nawet jeśli nie mieści się na transparencie. Stadionowi osiłkowie w roli ekspertów konstytucyjnych stanowiliby już tylko logiczne dopełnienie tej wizji. Kiedy kończą się argumenty, zaczyna się wykładnia łokciowa. Konstytucję czyta się wtedy nie ze zrozumieniem, lecz z rozbiegu. Ale w tym miejscu żart się kończy. Polityka nieustannej mobilizacji przeciwko rzekomemu zamachowi może doprowadzić do prawdziwej tragedii. Kto każdego policjanta przedstawia jako siepacza, a każdą czynność państwa jako początek tyranii, nie może później odgrywać zdumionego, że ktoś potraktował te słowa dosłownie. Najbardziej odrażająca byłaby zamiana czyjejś krzywdy w polityczny kapitał: łzy przed kamerą, oskarżenia w studiu, ofiara na sztandarze. Dlatego państwo musi działać spokojnie i skutecznie. Bez teatralnych szarż. Bez dostarczania propagandzie scen, na które czeka. Ale też bez cofania się za każdym razem, gdy ktoś podniesie głos i nazwie własny immunitet ojczyzną. Nie potrzeba krwi. Potrzeba dokumentów: kogo inwigilowano, kto decydował, kto podpisywał, kto miał dostęp do materiałów i co z nimi robił. Potrzeba uczciwych procesów, podczas których oskarżenie musi przedstawić dowody, obrona może je podważać, a o winie rozstrzyga niezależny sąd. To właśnie odróżnia rozliczenie od zemsty. Niewinnego ma chronić brak dowodów winy, nie obecność kolegi na odpowiednim stanowisku. Patriotyzm nie jest licencją na grzebanie w cudzych telefonach. Flaga nie jest immunitetem. Konstytucja nie jest zaświadczeniem o niekaralności, nawet gdy trzyma się ją przy sercu, bardzo blisko kieszeni z partyjną legitymacją. Wróćmy więc do „Samych swoich”. Cała ta wzniosła doktryna sprowadza się do drobnej poprawki w filmowym dialogu: sąd sądem, ale cela musi być po waszej stronie. I dlatego ta nagła miłość do Kaczyńskiego Konstytucji jest tak wzruszająca. Tyle lat nie mogli znaleźć w niej praw swoich przeciwników, a teraz z taką nadzieją szukają wyjścia ewakuacyjnego. Nie cel uświęca tu środki. Strach przed celą. PS. Kaczyński i jego amory do Konstytucji przypominają stare włoskie prawo zniesione dopiero w drugiej połowie XX wieku. Że gwałciciel jak się oświadczy ofierze gwałtu, to może uniknąć więzienia za swój czyn. Jeżeli wam się podobał ten tekst, to możecie postawić mi kawę. buycoffee.to/jan-pinski
🤖 Made with AI
15
106
3
331
5,742
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Nie ma takiej komisji, sądu, eksperta ani autorytetu, którego Pałac i PiS nie zakwestionują, jeśli jego stanowisko będzie im nie po drodze. Za to kiedy sami przez osiem lat demolowali system prawny, trudno znaleźć przepis, zasadę czy konstytucyjną granicę, której nie byli gotowi przesunąć albo złamać, gdy stała im na drodze. Dlatego dalsze tłumaczenie im rzeczywistości nie ma już większego sensu. Każda kolejna runda wyjaśnień daje tylko czas na następny spin, konferencję i produkowanie kolejnej wersji alternatywnego państwa. Berek dziś ślubuje w Sejmie. I właśnie tak powinno to wyglądać dalej. Robić swoje. Egzekwować prawo. Porządkować państwo. I do przodu.
49
300
7
1,041
7,009
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Nie mam żadnego interesu w tym, żeby bronić Kołodziejczaka. Sądzę, że ma za uszami, a i pewnie w nosie. Natomiast muszę powiedzieć, że ta rozmowa telefoniczna, którą się podgrzewa emocje przeciw niemu, jest bardzo mocno zmanipulowana. Na tyle długo pracowałem w radiu przy nagrywaniu telefonów i produkcji dźwięków i na tyle dobrego nauczyciela miałem, że zwracam na pewne rzeczy uwagę. A jak już zwrócę, to ściągam, wrzucam do Audition albo Samplitude i sprawdzam. Nagranie jest złożone z fragmentów kilku rozmów, część kwestii Kołodziejczaka jest wycięta bądź zamieniona innymi, część wypowiedzi kobiety jest dograna w postprodukcji. Finalny montaż zawiera rażące błędy edycyjne. Nie sugeruję, że Kanał Zero coś przekręcił, raczej, że brak im dobrego specjalisty od weryfikacji takich materiałów. Jak coś, służę namiarami na bardziej utytułowanych i mniej kontrowersyjnych niż ja. Mam co robić, a brak mi motywacji i chęci, żeby to rozbierać na części pierwsze i pokazywać palcem. Może ktoś inny to zrobi, zanim niechętnie ulegnę ewentualnym namowom. Warto za to wiedzieć, że toczy się tu jakaś mała wojenka i że ktoś świadomie podkręca wasze emocje.
261
897
115
6,279
481,005
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Hasło Prezydenta nieco się zmieniło. Dziś brzmi: „Po pierwsze szkodzić Polsce, po pierwsze szkodzić Polakom."
3,722
3,105
348
12,589
1,066,136
Wyroki, postanowienia, zarządzenia wydają konkretne osoby. Mają imiona, nazwiska i konkretną drogę zawodową. Ich dane widnieją na wokandach sądowych i w treści wydawanych orzeczeń. Mówimy o niezależnej prokuraturze i niezawisłych sądach. To łącznie jakieś 16 tysięcy osób. Wszyscy razem i z osobna - są niezależni i niezawiśli? Dlatego dobrze, że postanowienie o wydaniu listu żelaznego Romanowskiemu ma konkretne nazwisko. Bo odpowiedzialność sędziów i prokuratorów za podejmowane przez nich decyzje - NIE JEST ZBIOROWA. Neosędzia Konrad Mielcarek z warszawskiego sądu okręgowego ponosi ją indywidualnie.
175
620
16
1,970
25,702
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Rosja zajmuję Ukrainę. Co to oznacza dla Polski? Odcinamy całą pomoc dla Ukrainy. Zamykamy lotnisko w Rzeszowie. Ani palety, ani naboju. Tak, jak chce Konfederacja. Co dalej? Jasionka stoi pusta. Przez Polskę szło osiemdziesiąt procent zachodniej broni dla Ukrainy. Teraz nie idzie nic. Ukraiński żołnierz liczy naboje. Miesiąc szósty. Front pęka. Dziś mamy w Polsce milion Ukraińców. Chcieli mniej. Dostajemy drugą falę, kilka milionów uchodźców, w tym uśpieni rosyjscy agenci. Po roku Ukraina upada i mamy 1160 kilometrów granicy z Rosją i Białorusią. Najbardziej doświadczona armia współczesnej Europy, która od 4 lat uczy się zabijać dronami staje przeciwko nam. A wraz z nimi największy przemysł zbrojeniowy Europy. Duński wywiad policzył resztę. Po pół roku Rosja będzie gotowa na wojnę lokalną, a po dwóch - na regionalną. Oszczędzimy na cudzej wojnie. Zapłacimy za własną. A co zrobi Konfederacja w obliczu takiej sytuacji?
1,037
1,680
87
9,102
507,826
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Karol Nawrocki ma ciekawą relację z prawdą. W kampanii była guma, która okazała się woreczkiem nikotynowym. Było jedno mieszkanie, dopóki nie wyszło drugie. Pan Jerzy był bohaterem Solidarności, a kiedy zrobiło się niewygodnie, dowiedzieliśmy się, że był alkoholikiem. Ola trzeba było Nawrockiemu przypominać. Śledzia znał z zajęć edukacyjnych w więzieniu. Wielkiego Bu głównie z boksu, choć ten wrzucał zdjęcia z kawki z prezesem IPN. Były zarzuty Onetu, które Nawrocki nazwał kłamstwami i o które dziś toczy się proces. Po objęciu urzędu nic się nie zmieniło. Była marka NowRocky i kolejne tłumaczenia. Teraz, kiedy wyszły pakiety za 25, 50 i 100 tysięcy dolarów, z których najdroższy miał obejmować rozmowę 1:1 z prezydentem, Nawrocki mówi, że dla opinii publicznej jest oczywiste, że nikt nie musi płacić za spotkanie z prezydentem. Oczywiste? To stary zabieg odwołania do rzekomego konsensusu. Nie odpowiadasz na pytanie, tylko ogłaszasz, że wszyscy przecież wiedzą, jak jest. W ten sposób własną wersję próbujesz przedstawić jako coś, czego nie trzeba już nawet udowadniać. Tyle że po tej liczbie zmieniających się wersji słowo oczywiste w ustach Karola Nawrockiego nie ma żadnej wagi. Pytanie jest inne. Dlaczego prywatna fundacja oferowała sponsorom dostęp do urzędującego prezydenta za dziesiątki tysięcy dolarów i jaka dokładnie była w tym rola Kancelarii Prezydenta? Bo zaproszenie wychodziło z Kancelarii, a po szczegóły minister Kancelarii odsyłał firmę do fundacji sprzedającej pakiety. To trzeba wyjaśnić. A nie opowiadać Polakom, co jest dla nich oczywiste.
46
700
13
2,037
25,608
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Tak jeszcze wrócę do bredni @MKierwinski - twierdzi pan, że wszystkie drogi prawne zostały wykorzystane. TO JEST KŁAMSTWO. Rozumiem, że karty po wyborach przechowuje się przez 5 lat, bo kurz musi się gdzieś gromadzić, tak? Proszę wyjaśnić obywatelom dlaczego próbuje pan bezczelnie manipulować rzeczywistością. Skoro losowa, wytypowana przez statystyków grupa dała tak gigantyczny odsetek błędów (aż 84 wadliwe komisje na 250), to logiczną i jedyną pełną „drogą prawną” byłoby pójście krok dalej. Prokuratura miała pełne prawo rozszerzyć śledztwo, wytypować kolejną pulę 500 czy 1000 komisji albo zarządzić totalną kontrolę w regionach, gdzie błędy się powtarzały (np. na Lubelszczyźnie czy Mazowszu). Pamiętajmy, że początkowo brane były pod uwagę analizy dr Krzysztofa Kontka, które wskazywały prawie 1500 komisji z anomaliami. Ale się zesraliście, bo te analizy były cholernie niewygodne. Wzięliście sobie swoich biegłych, ci wskazali "bezpieczne" dla was komisje ale i tu polegliście. 33.6% to liczba OGROMNA. To była bardzo solidna podstawa do rozszerzenia śledztwa, i w każdym śledztwie, kryminalnym czy gospodarczym, byłaby użyta bez chwili zastanowienia. Nie zrobiliście więc wszystkiego. Twierdzenie, że „nic już nie da się zrobić”, podczas gdy kluczowy dowód leży w szafie, jest absurdem. Zabezpieczone na 5 lat miliony kart w pozostałych 30 tysiącach komisji dają pełną możliwość dalszego badania. Wy się po prostu przestraszyliście, że dalsze otwieranie worków mogłoby wykazać, że bałagan i pomyłki proceduralne miały charakter masowy. Ujawniłoby przekręty wszystkich stron. Ale proszę nie wmawiać obywatelom, że "nic nie da się zrobić", gdy prawdziwa wersja brzmi "nic nie zrobimy, BO NIE CHCEMY". Ja wiem, że zapędziliście się już w taki kozi róg, że ciężko z niego wybrnąć. Doradzam jednak mimo wszystko uczciwość. Skoro nie chcecie być tacy jak pis, to po prostu nie bądźcie. Macie wybór - możecie liczyć na wybaczenie i oddać obywatelom ich prawa, albo na zawsze zapisać się w historii jako grabarze polskiej demokracji. Dr Kontek wyliczył, że skala fałszerstw mogła oscylować w okolicy 300 tysięcy głosów. Ja nie twierdzę, że tyle wyniosła. Ale wiem jaka była oficjalna różnica, i nigdy się nie pogodzę z tym, że tego nie wyjaśniliście a teraz bredzicie, że się nie dało. BO SIĘ DAŁO. I należało się to wszystkim wyborcom, niezależnie od ich poglądów.
74
406
30
989
21,680
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Szanujmy się! Od wczoraj w obozie prawicy, ale i u części symetrystów trwa festiwal radości, bo Donald Trump ogłosił, że dzięki wspaniałemu przywództwu Nawrockiego jest coraz bliżej stałej. bazy amerykańskiej w Polsce. Przypominam! Przedwczoraj Trump zapowiedział cła na UE za rozmowy z Kanadą. Wszyscy te groźby olali, a UE podpisuje umowę z Kanadą. Dwa dni temu Trump ogłosił, że doprowadził do porozumienia rosyjsko-ukraińskiego w sprawie zaprzestania ataków na infrastrukturę krytyczną. Od tej zapowiedzi obydwie strony konfliktu robią wszystko, aby pokazać takimi atakami, że mają w nosie zapowiedź Trumpa. Trzy dni temu Trump ogłosił, że ataki Ukrainy na Rosję podbijają ceny paliw. Cały świat jednak patrzy na Iran, Jemen i dostawy ropy naftowej z Bliskiego Wschodu. Dosłownie nikt nie potraktował słów Trumpa poważnie. Cztery dni temu Trump ogłosił, że po wyborach w USA, czyli w grudniu ceny paliw spadną trzykrotnie. Dlaczego tak miałoby być? Nikt nie wie. Tydzień temu Trump ogłosił, że wygrał wojnę z Iranem i Cieśnina Ormuz jest otwarta. Iran w odpowiedzi zbombardował bazy amerykańskie w Zatoce oraz podpalił tankowiec w Cieśninie. Dziennikarze zaś szydzili, że jest to ósme zwycięstwo nad Iranem od wywołania przez Trumpa wojny w Zatoce. Dwa tygodnie temu Trump ogłosił, że wyciągnęli go z gruzów po zamachu 11 września 2001 roku. Wszyscy uznali, że to demencja, bo w rzeczywistości grał wówczas w golfa. W maju Trump zapowiedział, że dzięki relacjom z Nawrockim przyśle 5000 żołnierzy do Polski. Nie przysłał. Traktowanie słów Donalda Trumpa jako świadectwa czegokolwiek jest niepoważne. Szanujmy naszą Ojczyznę i nie przedstawiajmy wypowiedzi Trumpa tak jakby to była wypowiedź poważnego przywódcy. Niestety Trump udowodnił, że jego słowa mają zerowe znaczenie. Oczywiście nie oznacza to, że nie mamy negocjować nowej (bo jedną w Radzikowie już mamy) stałej bazy USA. Może do tego dojdzie jeśli Pentagon tak zadecyduje. Wpisy Trumpa nie mają z tymi poważnymi negocjacjami rządu z Pentagonem, nic wspólnego. Jeszcze raz apeluję: szanujmy się zamiast podniecać każdą wypowiedzią Trumpa jakbyśmy byli jakimś krajem trzeciego świata rozanielonym na wieść o dotacji przydzielonej przez białych panów.
160
1,181
42
4,401
82,335
Jeśli cała obrona pisowców oparta jest na tym, że Zondafera to wina Tuska, bo przyjął koszulkę Lechii z napisem sponsora Zondacrypto od dzieciaków po meczu, świadczy tylko o tym jak bardzo cala pseudoprawica jest w dupie i nie ma absolutnie nic na swoją obronę.
5
123
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Wreszcie. Dzisiejsze zatrzymanie Radosława P. oznacza, że prokuratura uznała wyjaśnienia pana Przemysława Krala za wiarygodne. Uznanie za wiarygodne jednych wyjaśnień podejrzanego oznacza zazwyczaj uznanie za wiarygodne jego kolejnych. Na dodatek widać, że prokuratura ministra Żurka nie zamierza się cackać z przestępcami i podejmuje zdecydowane kroki. To bardzo dobrze wróży temu postępowaniu. Można z ulgą powiedzieć: wreszcie nastał czas sprawiedliwości. Jednocześnie z kilku stron pojawiły się głosy pisowców, symetrystów i fałszywych przyjaciół, że to nie ja ale inny adwokat powinien prowadzić tę sprawę. Różna jest argumentacja tak uważających, ale wszystkie te głosy nie potrafią wskazać jednego przepisu etyki adwokackiej lub etyki poselskiej, jednego przepisu ustawy o adwokaturze lub ustawy o wykonywaniu mandatu posła, który bym w jakikolwiek sposób złamał. Ich argumentem jest zazwyczaj ich przeświadczenie, ich samopoczucie lub ich interpretacja niejasnych standardów, których nie potrafią nawet wskazać. Wszystkich tych mądrali zachęcam do przestudiowania wszystkich aktów prawnych odnoszących się do pracy posła i adwokata i wskazania, co takiego miałbym naruszać poprzez fakt, ze jako niezawodowy poseł przyjąłem upoważnienie do obrony od klienta, który się do mnie zwrócił, który ujawnia swój majątek na poczet pokrzywdzonych, a od któremu ja tego majątku nie uszczuplam nawet legalnym wynagrodzeniem adwokata i co najważniejsze jest on dla prokuratury, jak widać dzisiaj, wiarygodnym źródłem informacji o innych przestępstwach? Wskażcie taki przepis, albo zamilknijcie. W Polsce jest bowiem zasada, że wszystko co nie jest zakazane, to jest dozwolone. I każdy ma postępować według tej zasady, bo póki co czyjeś odczucia nie stanowią w Polsce prawa. Sugestie natomiast, że fakt, iż reprezentuję Pana Krala miałbym się przyczynić do finansowania przez niego mojego środowiska politycznego są tak bezczelne, że można je wybaczyć jedynie wyrozumiałością wobec ludzi, którzy przeżywają jakieś własne klęski, nieudacznictwa czy zawiści. I nie potrafią się z nich wyleczyć. Od początku panu Kralowi powiedziałem, że ma mówić prawdę, oddać jak najwięcej pieniędzy pokrzywdzonym, a ja, tak jak pana Tomasza Mraza, będę go reprezentował za darmo. Nie wziąłem od niego ani złotówki ani osobiście, ani na żaden mój podmiot, ani na jakąkolwiek fundację czy stowarzyszenie. Sugestie, że jest inaczej to zwyczajne kłamstwo. Nie wziąłem dlatego aby nikt nie powiedział, że uzyskuję pieniądze kosztem pokrzywdzonym ciułaczy. Ta powściągliwość wynikała właśnie z poczucia etyki zawodowej i wychodziła nawet dalej niż przepisy ustawowe, które w takich sytuacjach nie zakazują pobierania wynagrodzenia. I na koniec do fałszywych przyjaciół: macie jakieś uwagi to zadzwońcie, a nie atakujcie w mediach. Bo sami sobie robicie największą krzywdę. Prokuratura wreszcie się obudziła. Sądzę, że bardzo wiele osób będzie zaskoczonych jakie dalsze informacje pojawią się z tej sprawy. Uważam, że to największa afera dotykająca korupcji polityków w historii RP. Tych wszystkich, którzy trzymali nielegalne pieniądze w Zondacrypto wzywam do pilnego ujawnienia wszystkich faktów Policji lub prokuraturze. Nikt nie musi korzystać z mojej pomocy. Ujawnienie mechanizmów korupcyjnych PiS może przynieść złagodzenie kary, ale jeżeli ktoś ujawni to wcześniej, to przesłanki kodeksowe nadzwyczajnego złagodzenia nie występują. Kto pierwszy, ten lepszy. Rozpoczęliśmy prawdziwe rozliczenia. Wreszcie.
287
1,079
55
3,896
114,086
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Dlaczego Ukraina atakuje magazyny Wildberries? Zniszczenie kilkunastu już magazynów firmy Wildberries to nie jest przypadek. Ma to swoje ważne uzasadnienie, które nie jest widoczne na pierwszy rzut oka. Jak działa w Rosji biznes Fenomen biznesowy wielkiej sieci Wildberries jest niesamowity. Zwykle w Rosji drobni biznesmeni podpisują kontrakt, na przykład na sprzedaż wagonu szampana za powiedzmy milion rubli, po czym jeden leci załatwiać gdzieś milion rubli, a drugi wagon szampana. Ale mówiąc serio w Rosji da się zbudować imperium biznesowe, tylko trzeba mieć doskonałe pomysły, dobrze inwestować, być pracowitym i uparcie dążyć do celu, ale trzeba mieć coś jeszcze. To coś, co nazywane jest „kryszą”, a co opiszę później. Taki właśnie biznes rozkręciła Tatiana Kim (znana też z nazwiska Bakałczuk po mężu). Tatiana Kim założyła firmę Wildberries w 2004 r. w Moskwie, będąc na urlopie macierzyńskim i pracując jako nauczycielka angielskiego. Pierwsza strona internetowa kosztowała około 700 dolarów. Tatiana Kim osobiście pakowała zamówienia i rozwoziła je komunikacją miejską po Moskwie. Firma zaczęła skupować końcówki kolekcji europejskich marek, a po latach przekształciła się w giganta typu marketplace, sprzedającego niemal wszystko, od ubrań po elektronikę i nieruchomości. W latach 2005–2006 firma przestała mieścić się w mieszkaniu założycielki. Tatiana Kim zatrudniła pierwszych kurierów i wynajęła profesjonalny magazyn. Kluczowym krokiem było uniezależnienie się od zawodnej poczty państwowej i stworzenie własnej sieci dostaw, co drastycznie skróciło czas oczekiwania na paczki. W 2010 r. Wildberries wprowadziło innowację, która na zawsze zmieniła rosyjski handel, czyli własne punkty odbioru zamówień z darmowymi przymierzalniami. Były to fizyczne punkty odbioru zamówień (w Rosji nazywane skrótem PWZ – punkt wydaczi zakazow). Te punkty powstawały masowo na parterach bloków mieszkalnych, blisko domów klientów, co potężnie napędziło sukces firmy. Klienci mogli zamówić ubrania w kilku rozmiarach. Mierzyli je na miejscu w komfortowych warunkach. Płacili wyłącznie za te sztuki, które pasowały. Resztę ubrań bezpłatnie zwracali. Potem nastąpiło otwarcie platformy dla zewnętrznych sprzedawców, możliwość korzystania z własnych magazynów, zaczęto budować też własną sieć transportową. Tak powstał wielki konglomerat logistyczny. W latach 2016–2020 firma notowała niemal 100% wzrostu wartości sprzedanych towarów rok do roku. Firma zrezygnowała z wynajmowania powierzchni i zaczęła budować własne, gigantyczne centra dystrybucyjne w strategicznych regionach Rosji (m.in. pod Moskwą, w Kazaniu czy Krasnodarze). Firma rozpoczęła ekspansję zagraniczną, wchodząc kolejno do Białorusi, Kazachstanu, Armenii, Kirgistanu, a w latach 2020-2021 sprzedaż uruchomiono także w Polsce, w Niemczech, we Francji i w kilku innych krajach. Rozwój Wildberries był bezprecedensowy. Jak to w Rosji bywa, firma oczywiście oszukiwała, zmieniała regulamin, nakładała niesłuszne kary, eksploatowała pracowników, itp. Choć z perspektyw konsumenta platforma była wygodna i tania, to model biznesowy firmy opierał się na bardzo drapieżnych, a zdaniem wielu wręcz nieuczciwych i bezprawnych praktykach wobec własnych pracowników, franczyzobiorców i sprzedawców. Często automatyczne naliczanie kar doprowadzało wielu franczyzobiorców do bankructwa. I tu dochodzimy do sedna sprawy, bez której nikt nie jest w stanie zrozumieć, funkcjonowania biznesów w Rosji. Jeśli tylko ktoś zaczyna zarabiać coraz większe pieniądze, zaczyna się nim interesować odpowiednia administracja i jej „organa”. Jako żywo przed oczyma staje nam kultowe zdanie wygłoszone w filmie „Chłopaki nie płaczą” przez Bogdana Łazukę: „w tym mieście nikomu nie przybędzie pięć baniek bez mojej zgody”. Rosja jako państwo, jest bowiem zorganizowana jak mafia. Sama władza stworzyła sieć powiązań na miarę przestępczości zorganizowanej. Każdy przedsiębiorca, jeśli chce spokojnie zarabiać, musi mieć „kryszę”. Musi nawiązać współpracę z lokalną administracją i dać im coś, jakieś udziały w spółce, stały dopływ dywidend, bo inaczej będzie miał kontrole, kary, albo inne wypadki, pożary, blokady kont, itp. Tatiana Kim szybko wspinając się na wyżyny, musiała szukać sobie „kryszy” (osłony) na coraz wyższych szczeblach. Nadszedł wreszcie rok 2024 i sprawa oparła się na najwyższych, kremlowskich szczeblach. Nadeszła dziwna fuzja jej firmy z niewielką stosunkowo firmą reklamową Russ Group, która choć stanowiła zaledwie 5 % wartości Wildberries, to przejęła aż 35 % udziału w firmie. Oficjalnie zarządzają firmą Russ Group bracia Robert i Lewon Mirzojan. Ale jak odkryto, rzeczywistym właścicielem przez różnych „słupów” jest wpływowy senator w Radzie Federacji Rosji, miliarder z Dagestanu, Sulejman Kerimow. Czyli tym razem „krysza” przyszła prosto z Kremla. Doszło jednak do kłótni między Tatianą, a jej mężem, Władisław Bakalczuk, który zamiast „kryszy” z Kremla, chciał załatwić „kryszę” Ramzana Kadyrowa. Miał on powiązania z mafią czeczeńską, dlatego właśnie chciał obrać ten kierunek. Na tym tle doszło nawet do strzelaniny przed główną siedzibą Wildberries, bowiem Władisław Bakalczuk pojawił się z czeczeńskimi cynglami i postrzelał się z ochroną budynku, zginęło dwóch ochroniarzy. Oczywiście nikt za to nie odpowiedział, choć sprawcy byli dobrze znani. Po prostu „krysza” Kadyrowa jest równie dobra jak ta kremlowska. Tatiana rozwiodła się z mężem i ugruntowała swoją biznesową pozycję wśród rosyjskich oligarchów. Fuzja została osobiście zaakceptowana przez prezydenta Rosji Władimira Putina, a nadzór nad transakcją sprawował szef prezydenckiej administracji Maksym Oreszkin. Oczywiście z tą ochroną Tatiana Kim może dalej rozwijać swoje królestwo, bo jak już powiedzieliśmy - Rosja zbudowała system w którym to państwo jest mafią. W co grają Ukraińcy? Ataki na sieć Wildberries przynoszą Ukrainie bardzo wiele konkretnych korzyści. Po pierwsze, uderzają bezpośrednio w gospodarkę. W rozległym kraju gdzie poszczególne miejscowości leżą bardzo daleko od siebie, branża e-comerce zajmuje ważniejsze miejsce niż gdziekolwiek indziej. Sprzedaż internetowa odpowiada obecnie za około 19% do 23% całkowitego obrotu detalicznego w Rosji. Dominuje w niej firma Wildberries, a wraz z drugim gigantem, Ozonem, ma niemal trzy-czwarte rynku sprzedaży internetowej. To są olbrzymie obroty z podatków VAT, z podatków samych firm sprzedażowych jak i franczyzobiorców oraz firm korzystających z Wildberries jako pośrednika. Gwałtowny spadek tych dochodów, to spory osłabienie dla gospodarki i oznacza znaczące wyhamowanie konsumpcji. Dodatkowo to także cios dla branży ubezpieczeniowej, bowiem jeśli firmy ubezpieczeniowe wypłacą gigantyczne odszkodowania, to same padną, a jak nie wypłacą, to stracą rynek. Bo po co się ubezpieczać, jak nic z tego i tak nie ma? Kolejna sprawa to niezadowolenie zwykłych obywateli. Co prawda mają niewiele do powiedzenia w Rosji, ale pomału ich warunki życia stają się nieznośne. Nie dość, że muszą się tłuc ze sobą w kilometrowych kolejkach po paliwo, to jeszcze połowy towarów nie będą w stanie kupić. Co jeszcze? Brak prądu? Pewnie i to ich czeka… Następna sprawa to transport. Wildberries stworzyło sporo sieć własnego transportu, który wykonuje różne usługi i zapewnia transfer znacznej ilości towarów trafiających do klientów. Jest to określony udział w krajowym systemie transportowym. A teraz zaczynają się coraz ciekawsze rzeczy. Zapewne jako element sprawowania „kryszy” nad firmą z najwyższego, kremlowskiego poziomu, firma Wildberries musiała zapewnić część logistyki wojskowej. Musiała zająć się rozprowadzaniem indywidualnego wyposażenia żołnierzy, dronów i części do nich, sprzętu łączności i teleinformatycznego, zapewne też części samochodowych, i wiele innych materiałów dla wojska. Firma zajmowała się dystrybucją tych dóbr do jednostek wojskowych za pomocą własnego transportu, odciążając napiętą logistykę wojskową. W dodatku Wildberries dzięki swoim kanałom robiła coś jeszcze: zapewniała sprowadzanie zagranicznych towarów objętych sankcjami. Platforma nie tylko pomagała sprowadzać cywilne towary luksusowe i codziennego użytku, ale też, według ustaleń wywiadowczych, stała się łańcuchem dostaw dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Wildberries otworzyło swoje drzwi dla tysięcy pośredników, którzy masowo wykupywali towary objęte sankcjami w krajach trzecich (głównie w Kazachstanie, Turcji, Chinach, Armenii, Kirgistanie i Dubaju) i zawozili je do Rosji. Magazyny logistyczne Wildberries były wykorzystywane przez rosyjską armię do pozyskiwania i transportu elektroniki podwójnego zastosowania oraz kluczowych części do produkcji dronów i systemów nawigacyjnych. Osłabienie tej firmy, to wyhamowanie tego wygodnego kanału. Najważniejsze jest jednak to, że sam zarząd Wildberries, ale też zarządu kilkudziesięciu wielkich firm współpracujących oraz setki mniejszych firm korzystających z sieci dystrybucji Wildberries, straciły w ostatnich atakach łącznie ponad dwa miliardy dolarów. Poszkodowanych jest mnóstwo, przedsiębiorców różnej wielkości, a przecież każdy miał jakąś „kryszę”. Tymi atakami Ukraińcy doprowadzili do wściekłości rosyjską finansjerę, rosyjską administrację w tym także tą na najwyższych szczeblach, a to oznacza, że z wściekłości będą oni szukać winnych. A kto jest winny temu, że toczy się wojna i rosyjscy oligarchowie tracą miliardowe zyski? A kto jest winny temu, że wojna poszła źle i że codziennie straty się kumulują? Że wielu możnych nie może praktycznie wyjechać z Rosji, bo nigdzie nie zostanie wpuszczonych? Ukraina robi coś takiego, jakby policja zgarnęła mafii towar warty miliardy. Jak zareaguje mafia? Odpowiedź, że mafia zareaguje nerwowo, jest chyba dość oczywista. Powstaje pytanie, czy sam szef stojący na czele, może w takiej kamorze spać spokojnie. Wyobrażacie sobie, że szefowie z Pruszkowa zalegaliby swoim „żołnierzom” z wynagrodzeniem za wiele miesięcy? Czy ci „żołnierze” nie zdenerwowaliby się nieco? I może nawet wystąpiliby do swoich szefów z jakąś petycją? Ukraina doskonale zna ten system. Powstał jeszcze za władzy Leonida Breżniewa, więc i sami Ukraińcy tego niegdyś doświadczyli. Sami od kilku dekad usiłują się wydobyć z jego uścisku i w znacznym stopniu już im się to udało. Ale nie zmienia to fakty, że rozumieją te zależności jak nikt inny na świecie. Doskonale wiedzą, czym takie granie na nosie się skończy… Na zdjęciu - jeden z płonących magazynów firmy Wildberries Fot. "X" Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. buycoffee.to/dafiszer
69
397
27
2,689
131,185
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Piękne to👇🔥
7
77
2
386
12,044
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Przeciwnicy Berka powołują się na opinię b. Prezesa TK pana Stępnia, że taka kandydatura to upolitycznienie, gdyż Berek był ministrem. Pan prezes Stępień zapomniał biedaczek, że wybrano go do TK kilka miesięcy po tym jak przestał być … wiceministrem spraw wewnętrznych.
109
721
17
2,945
44,094
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Panie Europośle @PatrykJaki skoro już wywołuje mnie Pan do tablicy moją wykrzywioną przez algorytmy twarzą, zróbmy szybką lekcję uzupełniającą. Dla ścisłości: jedyny raz, kiedy faktycznie uderzałem w politykę paliwową PiS, miał miejsce wtedy, gdy sztucznie dumpowaliście ceny przed wyborami. Finał tego "cudu gospodarczego" pamiętamy wszyscy - słynne awarie dystrybutorów i fizyczne braki surowca na stacjach w całym kraju. Krytykowałem cyniczną manipulację przedwyborczą, a nie globalne siły rynkowe. Skąd się bierze to mityczne 8 zł na pylonach? - Ceny za rządów PiS: Paliwo przebiło barierę 8 zł w wyniku embarga nałożonego na Rosję po wybuchu wojny. - Ceny za rządów KO: Paliwo znów przebija 8 zł ze względu na ciągły kryzys na Bliskim Wschodzie i w Cieśninie Ormuz. Wkładanie mi w usta fałszywej narracji i dorabianie do tego wygenerowanego w AI uśmiechu to wręcz podręcznikowa projekcja. Następnym razem radzę wygenerować sobie w Midjourney takiego przeciwnika, który na pewno Panu nie odpowie.
198
560
16
5,442
180,192
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Poziom zidiocenia niektórych mediaworkerów nie ma granic. Zachwyt nad rocznicą zaprzysiężenia Karola Nawrockiego wyrażany przez Gawryluk, Stanowskiego, Zienkiewicza i innych jest szczytem lizusostwa. Przecież organizowanie uroczystości rocznicowych przejęcia urzędu to szczyt bufonady, którego nie ma w żadnym kraju świata, poza Kubą. Nawrocki nie przeprowadził żadnej ustawy, nie przeforsował żadnej swojej inicjatywy, nie dokonał żadnego znaczącego wydarzenia międzynarodowego. Jego polityka zagraniczna skupiała się na służalczej postawie wobec Trumpa, który koncertowo przegrywa wojnę z Iranem i skłócił USA z połową świata (pozostała połowa świata była skłócona z USA zanim nastał Trump). Jego cała uwaga koncentruje się na przeszkadzaniu rządowi i robi to z taką zaciekłością, że próbuje blokować nawet tak oczywiste działania jak SAFE, czyli tania pożyczka na zbrojenia lub podatek od koncernów paliwowych zyskujących przecież ogromnie na konsekwencjach wojny z Iranem, czyli na droższym paliwie. Nawrocki poza pozerstwem patriotycznym przez ten rok nie zrobił nic pożytecznego. I nawet nie próbuje niczego takiego przestawiać , bo nie ma nawet pozorów takich pożytecznych działań. Po prostu zero. Jego jedyną siłą jest wsparcie mediów organizowane przez kapitał stojący za Trumpem. Wsparcie to zakończy się po wyborach uzupełniających w listopadzie, po których wielki amerykański kapitał porzuci Trumpa w popłochu i zacznie się okres rządów tzw. kulawej kaczki, czyli prezydenta, który już nic nie może. Ten zachwyt wyrażany z taką żarliwością przez umownych stanowskich pozostanie z nimi, jako piętno wstydu, na długo.
374
735
20
3,461
86,072
PanTuNieStał🇵🇱🇪🇺 retweeted
Podsumowanie mojej obywatelskiej walki o praworządność i uczciwe wybory w Polsce Od czerwca 2025 r. prowadzę konsekwentne działania mające na celu obronę Konstytucji RP i reagowanie na nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025. Chcę przedstawić wszystkim pełen obraz moich dotychczasowych kroków i etapu, na którym są poszczególne sprawy. 1️⃣ Pisma, skargi i wnioski, które wysłałem Prokuratura w Polsce Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Marszałka Sejmu (art. 231 k.k.) Monit o pilne rozpatrzenie przed Zgromadzeniem Narodowym (6 sierpnia 2025 r.) ✅ Odpowiedź: sprawa zarejestrowana, przekazana do Prokuratury Regionalnej w Warszawie Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz) Skarga główna dot. naruszenia art. 6 EKPCz i Protokołu nr 1 art. 3 Wniosek o środek tymczasowy – Rule 39 (blokada skutków zaprzysiężenia) ⚠️ Brak odpowiedzi na Rule 39 = wniosek wstępnie odrzucony Komisja Europejska Skarga dotycząca naruszenia praworządności w Polsce i złamania Konstytucji w procesie wyborczym ⏳ Czekam na odpowiedź z gabinetu Komisarza ds. Praworządności Parlament Europejski Komisja LIBE – zgłoszenie o zagrożeniu praworządności 📩 Odpowiedź: polecono mi formalne złożenie petycji do komisji PETI Komisja PETI (petycje) – petycja zarejestrowana i przyjęta do rozpatrzenia 📄 Nr petycji: 1208/2025 Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich (EU Ombudsman) Skarga złożona w związku z brakiem reakcji instytucji UE na sygnały obywateli 📩 Odpowiedź: skarga zarejestrowana pod numerem 202501913, weryfikacja w toku (do 4 tygodni) OBWE/ODIHR Zbiorowy apel w sprawie uczciwości wyborów prezydenckich w Polsce Podpisany przez 499 osób i wysłany do OBWE ⏳ Czekamy na reakcję obserwatorów międzynarodowych 2️⃣ Na co wciąż czekam Szczegółowe odpowiedzi z Komisji Europejskiej i od Komisarza ds. Praworządności Informację o dalszym biegu sprawy z Prokuratury Regionalnej w Warszawie Decyzję ETPCz w sprawie głównej skargi Reakcję OBWE/ODIHR na apel 499 obywateli 3️⃣ Dlaczego to robię? Bo żaden obywatel nie może milczeć, gdy władza narusza Konstytucję, ignoruje głos społeczeństwa i próbuje zalegalizować decyzje, które mogą być nieważne w świetle prawa. Moje działania są jawne, udokumentowane i prowadzone w dobrej wierze, aby pokazać światu, że w Polsce są obywatele broniący państwa prawa. #Konstytucja #Wybory2025 #ETPCz #OBWE #ParlamentEuropejski #LIBE #PETI #Praworządność #Polska
310
1,698
72
3,145
158,377
Byłam prokuratorem rejonowym, kiedy asystent Ziobry został aplikantem w prokuraturze na warszawskim Mokotowie. Gdy stracił patrona, chwilę popracował jako szeregowy prokurator, by po jego powrocie błyskawicznie wystrzelić z karierą. Dziś Paweł Wilkoszewski ma tytuł prokuratora krajowego, a w dorobku zawodowym szefowanie wydziałowi spraw wewnętrznych ścigającego Tuleyę, Parchimowicza, Kwiatkowską, mnie i wielu, wielu innych. I gdy patrzę na dzisiejsze rozdzieranie szat @StAdVocem nad delegacją do prokuratury krajowej prokuratorki z rejonu z 23 letnim stażem zawodowym - to pytam, gdzie byliście gdy Wilkoszewski, wasz aktualny wiceprezes zaliczał ekspresowe powołania (nie: delegacje) na kolejne szczebelki? Odpowiem za was: robiliście to samo. Golec, Piekarski, Gołębiowski, Laskowska. Bo tytułów nikt nie odbierze? Fakt, nie odebrali. Tyle waszego. Ale ja nie mam pamięci złotej rybki. Chcecie więcej przykładów?
112
1,297
21
4,090
78,376